Dziecko nie jest towarem eksportowym. Protest Bartłomieja Pejo, lidera partii KORWiN w Lublinie

Dziecko nie jest towarem eksportowym. Protest Bartłomieja Pejo, lidera partii KORWiN w Lublinie

Przedstawiciele partii KORWiN protestowali dzisiaj przed sądem okręgowym w Lublinie. Bartłomiej Pejo, prezes regionu lubelskiego partii KORWiN, wyraził oburzenie przeciwko postępowaniu władz w sprawie dotyczącej 7-letniego Michałka z Opola Lubelskiego. Chłopiec został adoptowany, a następnie bezprawnie wywieziony z Polski.

Polski rząd mówi o niskiej liczbie urodzin, wprowadza programy naprawcze typu 500+, a my jesteśmy świadkami pewnego rodzaju „eksportu dzieci za granicę RP” – ostrzegał Bartłomiej Pejo.

Michałek przebywał w rodzinie zastępczej przez 3 lata, zdążył ją zaakceptować i pokochać. Miał kontakt z rodziną biologiczną, spotykał się z mamą, siostrą i rozmawiał z ojcem. Rodzina zastępcza pani Urszuli ma bardzo dobrą opinię, zarówno w podmiotach urzędowych, jak i wśród sąsiadów i nauczycieli – wyjaśnił.

Bartłomiej Pejo podkreślał, że takie działania są bezprawne: Zgonie z polskim prawem, Konwencją Haską, adopcja zagraniczna może zostać przeprowadzona tylko wtedy, gdy jest to jedyny sposób, by zapewnić dziecku odpowiednie środowisko rodzinne. W przypadku Michałka takie środowisko było zapewniane od 3 lat przez rodzinę zastępczą. Po apelacji chłopiec powinien przebywać wraz z Belgami na terytorium Polski aż do czasu uprawomocnienia wyroku, jednak został porwany i wywieziony do Belgii. Nie wiadomo, gdzie przebywa i co się z nim dzieje.

Polityk zwracał uwagę na trudności, jakie spotkają chłopca w innym kraju i u obcej rodziny: Michałek nie ma nawet jak komunikować się z rodziną adopcyjną z Belgii – nie zna języka, a Belgowie nie znają i nie mają zamiaru nauczyć się języka polskiego.

Bartłomiej Pejo mówił o oburzającym procederze „przemysłu” adopcyjnego: Urzędnicy odpowiadają na pytania bardzo prosto – Belgowie wpłacili pieniądze i nie mogą odjechać z niczym… Oferta belgijskiego pośrednika „Mały cud” przedstawia dzieci z Gwinei, Kenii, Ugandy i Polski. Z artykułów prasowych na temat tego pośrednika wynika, że jest to kwota minimum 52 tys. złotych.

Bartłomiej Pejo tłumaczył, że chłopiec nie chce wyjeżdżać z kraju i opuszczać swojej rodziny zastępczej, u której mieszka już od 3 lat – Czy możemy ot tak wydalić swojego obywatela, który pokochał nową rodzinę i nie chce zmiany otoczenia, nie akceptuje belgijskiej rodziny adopcyjnej, co jasno i wyraźnie podkreśla w swoich wypowiedziach?

Jesteśmy świadkami sytuacji, o której mówimy już od dawna. Dziecko nie jest własnością rodziców, w tym przypadku rodziców zastępczych, a państwa! Niestety przedstawiciele państwa polskiego, ośrodków adopcyjnych, nie wsłuchali się w argumenty opiekunów prawnych i samego Michałka, i wbrew ich woli, pomimo zapewnienia chłopcu środowiska rodzinnego w Polsce, Michał opuścił nasz kraj niczym ” towar eksportowy”.

Z naszych informacji wynika, że być może protesty odniosły skutek i sąd okręgowy w Lublinie zmienił zdanie. Dzisiejsza rozprawa została odwołana w ostatniej chwili, kilka minut przed godziną 9:00. Pojawiły się także nieoficjalne informacje, że być może sąd oczekuje na powrót 7- letniego Michałka do Polski.

– Apelujemy do rządu polskiego, do ministra sprawiedliwości, ministra spraw zagranicznych i rzecznika praw dziecka o podjęcie natychmiastowych działań doprowadzających do powrotu porwanego przez Belgów Michałka do Polski! – apelował Bartłomiej Pejo.

Zostaw odpowiedź.

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *